Lata 1921 – 1975

Jedną z najważniejszych instytucji w życiu każdej diecezji, bez której nie może istnieć normalna praca duszpasterska, jest niewątpliwie Seminarium Duchowne. Nic więc dziwnego, że każda nowo powstająca diecezja stara się, żeby jedną z pierwszych instytucji, która zostaje powołana do życia na jej terytorium było własne Seminarium Duchowne. Jest w ten sposób realizowany nie tylko nakaz Soboru Trydenckiego, ale jednocześnie pełne odpowiedzialności patrzenie w przyszłość każdej diecezji, a tym samym przyszłość Kościoła.

W diecezji łódzkiej, powołanej przez papieża Benedykta XV bullą Christi Domini w dniu 10 grudnia 1920 r., problem uruchomienia własnego Seminarium Duchownego stał się jednym z naczelnych problemów stojących przed pierwszym ordynariuszem nowej diecezji, biskupem Wincentym Tymienieckim. Dał on temu wyraz w jednej ze swych pierwszych odezw do duchowieństwa pisząc, że „(…) bez zakładu naukowo-wychowawczego diecezja istnieć nie może (…)” Za tym oświadczeniem poszły konkretne starania u władz miasta Łodzi w celu uzyskania odpowiedniego pomieszczenia na Seminarium Duchowne. Zabiegi biskupa Tymienieckiego koncentrowały się wokół jednopiętrowego budynku przy ulicy Placowej 14 (dzisiaj ul. św. Stanisława), w którym od 1843 r. mieścił się szpital miejski im. św. Aleksandra. Jego położenie w bezpośrednim sąsiedztwie katedry, a także w zaplanowanym w niedalekiej przyszłości gmachu Kurii Biskupiej i siedziby biskupiej stwarzało idealne wprost pomieszczenie dla Seminarium. Po kilkumiesięcznych staraniach zabiegi biskupa Tymienieckiego zostały uwieńczone powodzeniem. Dnia 10 czerwca 1921 władze miejskie przekazały formalnie diecezji łódzkiej gmach przy ul. Placowej 14 z przeznaczeniem dla Seminarium Duchownego, szpital zaś miał być przeniesiony w najbliższym czasie na ul. Aleksandrowską. I rzeczywiście, w połowie lipca 1921 r. szpital miejski im. Św. Aleksandra znalazł się już w nowym pomieszczeniu.

Opróżniony budynek wymagał jednak kapitalnego remontu i adaptacji gmachu do nowych potrzeb. Kiedy prace były już poważnie zaawansowane biskup Tymieniecki wydaje 9 sierpnia 1921 r. dekret erygujący łódzkie Seminarium Duchowne, obierając jego patronem św. Stanisława Kostkę, patrona katedry i diecezji. W kilkanaście dni później, 25 sierpnia, odbyły się egzaminy wstępne pierwszych kandydatów do Seminarium, natomiast początek nowego roku akademickiego został wyznaczony na dzień 10 września tegoż roku. W dniu tym alumni nowo przyjęci w liczbie 63, co jak na początek i możliwości lokalowe Seminarium było liczbą dosyć wysoką, po mszy św. odprawionej w kaplicy seminaryjnej przez biskupa Tymienieckiego rozpoczęli normalne zajęcia. Byli to przeważnie mieszkańcy Łodzi i regionu łódzkiego, z których część studiowała dotychczas w seminariach innych diecezji. Wracając obecnie do Łodzi, do nowo utworzonej diecezji i Seminarium, dawali nadzieję, że potrafią zrozumieć specyfikę tego włókniarskiego miasta i wyjątkowy charakter jego duszpasterstwa.

Pierwszym rektorem Seminarium Duchownego w Łodzi został ks. Jan Krajewski, wieloletni profesor Seminariów Duchownych: w Kielcach i w Warszawie, który swoją wiedzę i doświadczeniem gwarantował należyte pokierowanie łódzką uczelnią. Tymczasem zadania, które stały przed kierownictwem i profesorami Seminarium były niezwykle poważne. Przede wszystkim chodziło o uzyskanie należytego poziomu studiów, aby początkowo czteroletni, a później pięcioletni okres ich trwania mógł zapewnić absolwentom wszechstronne wykształcenie filozoficzne i teologiczne. To, że cel ten został osiągnięty może świadczył fakt, iż w 1938 Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego przyznało łódzkiemu Seminarium Duchownemu pełne prawa, jakimi cieszyły się wszystkie ówczesne wyższe zakłady naukowe w Polsce. Wraz z wysiłkiem, aby uzyskać należyty poziom studiów, szła także w parze praca nad rozbudową samego gmachu Seminarium. W latach dwudziestych nadbudowano dwa piętra, zaś w 1938 r. dobudowana została sala od strony ogrodu. W tak rozbudowanym Seminarium mogła również znaleźć należyte pomieszczenie stale powiększająca się biblioteka, która była niezbędnym zapleczem naukowym dla normalnego przebiegu studiów. Od skromnych początków w 1921 r. jej zasoby osiągnęły w 1939 r. dosyć imponującą liczbę ok. 30 tys. tomów. Rozbudowa gmachu, osiągnięcie należytego poziomu studiów, a także stworzenie odpowiedniego zaplecza naukowego – to z pewnością ważne osiągnięcia okresu międzywojennego w historii łódzkiego Seminarium Duchownego. Było to niewątpliwie zasługą kierownictwa Seminarium i całego grona profesorskiego, a w szczególności kolejnych rektorów: ks. Jana Krajewskiego (1921 – 1926), ks. Włodzimierza Jasińskiego (1926 – 1930), ks. Ferdynanda Jacobiego (1930 – 1932) i ks. Józefa Dzioby (1932- 1940).

 

 

Wybuch wojny we wrześniu 1939 r. i potem okupacja niemiecka były ciężkimi ciosami w życiu całej diecezji łódzkiej, szczególnie jednak Seminarium Duchowne poniosło niepowetowane straty. Dnia 25 listopada 1939 r. hitlerowcy usuwają z gmachu rektora, profesorów i alumnów, grabiąc wszystkie urządzenia, mienie ruchome, a nawet rzeczy osobiste. Mimo to jednak Seminarium nie rezygnuje z dalszego prowadzenia studiów. Decyzją władzy diecezjalnej Seminarium zostaje przeniesione do Szczawina, gdzie znajdował się dom biskupi, w którym alumni w okresie przedwojennym spędzali wakacje. Wszyscy zdawali sobie jednak sprawę, że okupanci niemieccy nawet w oddalonym od Łodzi Szczawinie nie pozostawia w spokoju profesorów i alumnów Seminarium. Przewidywania te miały, niestety, sprawdzić się w bardzo krótkim czasie. Dnia 28 lutego 1940 r. gestapo kładzie kres działalności Seminarium w Szczawinie. Alumni, po spisaniu wszystkich personaliów, zostali skierowani do domów rodzinnych, ale i tam po pewnym czasie wielu z nich zostało aresztowanych i osadzonych w więzieniu. Inni, którym udało się uniknąć aresztowania, szukali schronienia w Seminariach duchownych na terenie tzw. Generalnej Guberni: w Sandomierzu, Krakowie, Kielcach, czy Ożarowie k. Warszawy, gdzie mogli kontynuować studia. Profesorowie, chociaż chwilowo nie zostali aresztowani, padli jednak ofiarą masowych represji, jakie miały miejsce wobec duchowieństwa polskiego w dniu 6 października 1941 r. na terenach wcielonych do III Rzeszy. Osadzeni w obozach koncentracyjnych, głównie Dachau, wielu z nich poniosło śmierć. Byli to: wicerektor ks. Stanisław Szydłowski, ojciec duchowny ks. Kazimierz Skoczylas oraz profesorowie: ks. Władysław Grzelak (senior), ks. Władysław Grzelak (junior), ks. Adam Nebeski i ks. Zygmunt Muszyński. W Oświęcimiu zginął ks. Ferdynand Jacobi, były rektor Seminarium Duchownego w Łodzi.

Mimo tylu ofiar, jakie poniosło grono profesorskie Seminarium, mimo grabieży i dewastacji dokonanych podczas okupacji w samym gmachu i zupełnego zniszczenia biblioteki seminaryjnej, kiedy umilkły działania wojenne rozpoczęła się mozolna praca nad przywróceniem diecezjalnej uczelni duchownej warunków do normalnej egzystencji. Już 1 września 1945 r. Seminarium Duchowne wznawia swoją działalność. Wobec chwilowego zajęcia gmachu przy ul. Stanisława 14 przez Szkołę Oficerską Milicji Obywatelskiej, Seminarium znajduje prowizoryczne pomieszczenia w domach diecezjalnych przy ul. ks. Skorupki 1a i 5. Na jego czele staje ks. dr Antoni Woroniecki. Najważniejszym zadaniem, jakie obecnie stało przed kierownictwem Seminarium i władzą diecezjalną był powrót uczelni do jego własnego gmachu. Kiedy władze państwowe w dniu 23 grudnia 1947 r. zwróciły budynek przy ul. Stanisława 14 dopiero wtedy przed Seminarium zarysowała się perspektywa normalnej pracy. Po przeprowadzeniu niezbędnych remontów dnia 2 lutego 1948 r. przy udziale przedstawicieli całego społeczeństwa łódzkiego, odbyła się uroczysta akademia inaugurująca zajęcia w odzyskanym gmachu. Był to niewątpliwie ważny moment w historii łódzkiego Seminarium, gdyż wyznaczał on dalsze lata pracy spokojnej, ale niezwykle wytężonej, aby łódzka uczelnia duchowna, zdruzgotana pod ciosami okupantów niemieckich, mogła odzyskać wysoką rangę intelektualną jako prężny ośrodek formacji duchowo – intelektualnej przyszłego duchowieństwa diecezji łódzkiej.

Serce Seminarium

Miejscem, najważniejszym każdego domu seminaryjnego, czy zakonnego jest kaplica, nie mogło by być inaczej w Wyższym Seminarium Duchownym w Łodzi. To przecież właśnie w tym miejscu klerycy spędzają tak dużo czasu na wspólnej i indywidualnej modlitwie. Niedawno zakończył się trwający remont naszej dotychczasowej dużej kaplicy. Skłoniło mnie do tego, aby przypomnieć historię tego bijącego życiem miejsca naszego domu. Kiedy papież Benedykt XV powołał do istnienia diecezję łódzką 10 grudnia 1920 roku bullą <em>Christi Domini</em>, stało się oczywiste, że nowo powstała diecezja będzie potrzebować miejsca do kształcenia przyszłych kapłanów. Dlatego poczyniono starania, aby uzyskać budynek dawnego szpitala św. Aleksandra, który mógłby stać się domem dla przyszłych alumnów. W momencie kiedy udało się przejąć wspomniany budynek, pierwszy ordynariusz diecezji łódzkiej biskup Wincenty Tymieniecki erygował Wyższe Seminarium Duchowne 9 sierpnia 1921 r.,co umożliwiło rekrutację do Seminarium kandydatów na pierwszy rok i starsze lata. Na rozpoczęcie roku akademickiego 10 września 1921 roku Ksiądz Biskup Wincenty Tymieniecki, Ordynariusz Łódzki, sprawuje pierwszą Mszę Świętą w tymczasowej kaplicy, usytuowanej w osobnym budynku dawnej kostnicy szpitalnej, znajdującej się wówczas przy obecnej ulicy ks. I. Skorupki. W kaplicy zostaje umieszczony obraz Matki Bożej Częstochowskiej, ofiarowany przez robotników miasta Łodzi. Wizerunek Czarnej Madonny zakupiono w Częstochowie podczas odpustu Narodzenia N.M.P. na Jasnej Górze, na który udała się pielgrzymka łodzian. Pątnicy w powrotnej drodze na własnych ramionach przynieśli obraz najpierw do Katedry, gdzie został on poświęcony przez biskupa, a później w uroczystej procesji przeniesiono go do kaplicy Seminarium. W 1922 roku wybudowano od strony północnej jednopiętrowe skrzydło, gdzie została przeniesiona kaplica i jest to, to samo miejsce co dziś.W czasach niemieckiej okupacji, w dniach25-28 listopada 1939 roku, Gestapo nakazało opuszczenie gmachu seminaryjnego. Ta opłakana w skutkach decyzja spowodowała opuszczenie gmachu i kaplicy seminaryjnej na ponad 8 lat. Nowym miejscem modlitwy i formacji stał się dom diecezjalny w Szczawinie, gdzie klerycy wypoczywali w czasie wakacji i ferii przed wojną, niestety również nie na długo, ponieważ już w lutym 1940 roku zostało ono całkowicie rozwiązane. Część kleryków została aresztowana, a część udała się do innych seminariów. Nie tylko czas wojny, ale i czasy powojenne okazały się trudne dla Seminarium i kaplicy, budynek po opuszczeniu przez Hitler Jugend, stał się Szkołą Oficerską Milicji Obywatelskiej. Mimo tych trudności w braku budynku 1 września 1945 zostaje uruchomione prowizoryczne seminarium w domach diecezjalnych przy ulicy Skorupki 1a i 5, to tam zostaje stworzona tak bardzo potrzebna alumnom kaplica, gdzie mogą się formować w świetle Najświętszego Sakramentu i słowa Bożego. Po wielu staraniach obecnie zajmowany budynek zostaje zwrócony prawowitemu właścicielowi. Przeniesienie Kaplicy Seminaryjnej nastąpiło w dniu 2 marca 1948 roku i od tej pory rozpoczęło się jej normalne życie. Można było w niej spokojnie wzrastać w łasce u Boga, sprawować Eucharystię, modlić się, a klerycy mogli przyjmować strój duchowny, posługi i święcenia. Na początku 1949 roku w ołtarzu głównym kaplicy zostaje umieszczona figura Chrystusa Dobrego Pasterza. Poważny remont i rozbudowa kaplicy nastąpiła w 1961 roku. Od tego czasu dużo zmieniło się w Kaplicy Seminaryjnej, mam tu na myśli reformę liturgiczną Soboru Watykańskiego II, czy czas, kiedy wzrastało w niej nawet 151 alumnów, trzy razy więcej niż obecnie! Kolejny remont serca seminarium, naszej kaplicy zakończył się jej poświęceniem 19 listopada 1998 roku, to właśnie wtedy w prezbiterium została umieszczona drewniana rzeźba Chrystusa,Najwyższego i Wiecznego Kapłana, który to rozciągał swe ramiona nad całą wspólnotą. Obecnie zakończył się trwający generalny remont kaplicy, który miał na celu przywrócenie stylu art déco kaplicy. W prezbiterium zostaje umieszczona figura Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, pojawiła się również nowa wspaniała Droga Krzyżowa, pokazująca we wspaniałej perspektywie ostatnią drogę naszego Zbawiciela. Oczywiście w nowej kaplicy nie zabrakło wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej, która od samego początku towarzyszy we wzroście duchowym alumnów, nawiązując do obrazu podarowanego w 1921 wspólnocie Wyższego Seminarium Duchownego. Każda zmiana wystroju, czy miejsca kaplicy przynosiła jakieś novum, miejmy nadzieję, że zmiana wystroju kaplicy przyniesie nowy dobry etap dla naszej wspólnoty seminaryjnej. Mocno wierzę w to, że z ławek tej nowej kaplicy wyjdą wspaniali i święci kapłani, którzy, dobrze przygotowani, staną się dobrymi pasterzami powierzonych im owczarni.

Opracował:
al. Dominik Sujecki